Babcia podeszła z Adasiem (6,5 roku) do ołtarza, żeby obejrzał sobie z bliska szopkę. Jak to w okresie świątecznym wszyscy byli w doskonałych humorach. Adaś szczególnie, bo nie dość, że to Boże Narodzenie, to jeszcze trafiły mu się i imieniny. Babcia wspomniała o nich wikaremu, który wyszedł z zakrystii, by zagadnąć do parafian. Ksiądz okazał się na poziomie i złożył dziecku życzenia, które zakończył jednak zdaniem:
"I żebyś był posłuszny!". Na co Adaśko nie zastanawiając się ani minuty odpalił:
"I ty też".
Zebrane towarzystwo gruchnęło śmiechem. Na to nadszedł proboszcz. Kiedy tylko dowiedział się, jaka była przyczyna wesołości, też nie mógł powstrzymać się od śmiechu. I przygadał wikaremu, że to święta racja. Oczywiście też złożył imieninowe życzenia.
Wikary miał nad wyraz czerwone uszy.
Jestem matką 3 chłopców, którzy regularnie doprowadzają mnie do białej gorączki. Muszę jednak przyznać, że nie zamieniłabym ich na nic innego na świecie... :) Czasami bywa trudno, ale wtedy dobrze jest sobie przypomnieć te zabawne chwile, a jest ich na prawdę sporo. To dzięki nim można się poczuć jak dziecko w sklepie z zabawkami.
środa, 11 stycznia 2012
Kłopoty z pamięcią
Wizyta kolędowa dobiegała końca i ksiądz wikary zbierał się do wyjścia. Na przedpokoju zatrzymał sie przy klatce ze szczurami chłopaków (Demonem i Kropkiem). To ich kolejne szczury. Poprzednia para zeszła z tego świata jakieś dwa lata wcześniej. Adaś (6,5 roku) zapragnął zabłysnąć informacją, że wcześniej też mieli gryzonie i po zapoznaniu księdza z aktualnymi mieszkańcami terrarium zapytał go, czy ten wie, jak się tamte nazywały. Wikary okazując uprzejme zainteresowanie odparł, oczywiście, że nie wie i czekał na odpowiedź dziecka. Nastała pełna konsternacji cisza, dość długa zresztą, bo pamięć okazała się zawodna i Adasiowi imiona wyleciały z głowy. W końcu palnął:
"Inaczej".
Ksiądz tak się śmiał, że aż się popłakał.
My zresztą też :).
"Inaczej".
Ksiądz tak się śmiał, że aż się popłakał.
My zresztą też :).
piątek, 6 stycznia 2012
Precyzja
Bawię się z Kajtkiem (1,5 roku) w "chowanego". Udaję, że nie mogę go znaleźć i hałasuję po całym domu w tych poszukiwaniach cały czas nawołując:
"Gdzie ten Kajtuś jest?"
W końcu się odzywa cienkim głosikiem:
"Tam".
"Gdzie ten Kajtuś jest?"
W końcu się odzywa cienkim głosikiem:
"Tam".
sobota, 19 listopada 2011
Męski zmysł estetyki
Julian zauważył, że zmieniłam kolor lakieru do paznokci (chwała mu za to, bo mam wątpliwości, czy mąż zauważył, że je w ogóle maluję...). A więc spostrzegł różnicę i nie powstrzymał się od komentarza:
-"Fajny masz ten nowy lakier. Całkiem jak kuper żuka gnojarza!" (był granatowy:P)
-"Fajny masz ten nowy lakier. Całkiem jak kuper żuka gnojarza!" (był granatowy:P)
czwartek, 8 września 2011
Siadaj , Babciu!
Kajetan (rok i jeden miesiąc) koniecznie chciał dotknąć świeżo malowanych drzwi, które suszyły się położone na ławce. Jednak babcia zajmująca się nim była zbyt czujna, by udało mu się to zrobić. Nasza pociecha wpadła więc na iście diabelski plan (strach myśleć, co będzie, gdy dorośnie...).
Poczłapała swoim kaczkowatym truchcikem do małego stołeczka i poklepała go patrząc wymownie na babcię, żeby sobie usiadła. Taborecik był oddalony od drzwi o jakieś trzy metry. Był też niski. Babcia zachwycona, że wnusio zaproponował jej odpoczynek, zasiadła. Nie zdążyła nawet mrugnąć okiem, a Kajtek w te pędy ruszył do kuszących go drzwi. Na szczęście zdołała się jakoś pozbierać (ach, ten refleks ex przedszkolanki...) i dopadła go nim łapki mu się przykleiły do lakieru. Biedak próbował tej sztuczki z babcią jeszcze ze dwa razy. Nauczona doświadczeniem nie dała się jednak zaskoczyć. Kajetan był niepocieszony.
Poczłapała swoim kaczkowatym truchcikem do małego stołeczka i poklepała go patrząc wymownie na babcię, żeby sobie usiadła. Taborecik był oddalony od drzwi o jakieś trzy metry. Był też niski. Babcia zachwycona, że wnusio zaproponował jej odpoczynek, zasiadła. Nie zdążyła nawet mrugnąć okiem, a Kajtek w te pędy ruszył do kuszących go drzwi. Na szczęście zdołała się jakoś pozbierać (ach, ten refleks ex przedszkolanki...) i dopadła go nim łapki mu się przykleiły do lakieru. Biedak próbował tej sztuczki z babcią jeszcze ze dwa razy. Nauczona doświadczeniem nie dała się jednak zaskoczyć. Kajetan był niepocieszony.
wtorek, 12 lipca 2011
Trudne pytanie
Adam (wtedy jakieś 7 lat) zadał mi kiedyś pytanie:
-"Mamusiu, a ty to byłaś kiedyś młoda?"
-"Mamusiu, a ty to byłaś kiedyś młoda?"
czwartek, 16 czerwca 2011
Nie pusce lyby!
Parę dni przed Bożym Narodzeniem. Adaś ma 2,5 roku. Kupiliśmy karpie i daliśmy je do wanny. Adaś nie mógł się nadziwić wielkim rybom pływającym tak blisko niego. Nie chciał za żadne skarby świata wyjść z łazienki. W końcu mąż zostawił go tam zgasiwszy światło w nadziei, że ciemność go zniechęci i wyjdzie na oświetlony przedpokój. Nic z tego! Po pewnym czasie dał się natomiast słyszeć buntowniczy głos Adasia:
-"Nie pusce! Nie pusce! Nie pusce lyby!"
Kiedy tknięta dziwnym przeczuciem wpadłam do łazienki, zobaczyłam, jak tuli do siebie karpia...
-"Nie pusce! Nie pusce! Nie pusce lyby!"
Kiedy tknięta dziwnym przeczuciem wpadłam do łazienki, zobaczyłam, jak tuli do siebie karpia...
Subskrybuj:
Posty (Atom)